News

October 6, 2019

 

KOSZTOWNY PRZYWILEJ?

Czyli o obietnicy zniesienia wymogu wiz do USA

Na niecałe dwa tygodnie przed zaplanowanymi na 13 października 2019 r. wyborami parlamentarnymi w Polsce ogłoszono w USA i w Polsce, iż prezydent Donald Trump podpisał w dniu 4 października br. “pewne wstępne” dokumenty zezwalające Departamentowi Stanu na rozpoczęcie procedury prowadzącej do zniesienia wymogu posiadania wiz przez obywateli polskich udających się do Stanów Zjednoczonych w celach turystycznych lub biznesowych, czyli Visa Waiver Program (VWP).

Ponieważ Polska oczekiwała przez ponad dwadzieścia lat zniesienia, na zasadzie wzajemności, wymogu posiadania wiz amerykańskich przez Polaków więc powstaje zasadnicze pytanie, dlaczego zamierza się zrobić to teraz. Wydaje się, że oczywistą odpowiedzią jest to, iż, poza innym chwytami, administracja amerykańska zdecydowała się “pomóc” rządzącemu obozowi politycznemu w wygraniu nadchodzących wyborów parlamentarnych i przyszłorocznych wyborów prezydenckich a także pozyskać polskie glosy w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Stad odwolywanie się przez prezydenta Trumpa przy każdej okazji do Polonii chicagowskiej stanowiącej najliczniejszy w USA polski/polonijny potencjał wyborczy. A przecież to nie Polonia tylko Polacy w Kraju mają być beneficjentami programu, bo może on, w razie wejścia w życie, pozwolić na spotkanie z rodziną osób, które przebywają nielegalnie w USA i nie mogą same odwiedzić krewnych w kraju a obecny system wizowy nie pozwalał konsulatom amerykańskim, w ramach swego rodzaju represji, udzielać wiz członkom rodzin takich osób, pomimo iż one same nie popełniły żadnego wykroczenia wizowego. Przy okazji zwrócimy uwagę na fakt, iż program VWP przyczyni się z pewnością do rozpadu tzw. „małżeństw chicagowskich”, kiedy to niesiony na skrzydłach miłości i PLL LOT zjawi się niespodzianie w Chicago bardziej legalny współmałżonek z Polski. I może nie byłoby w tym nic aż tak złego (jak np. interwencja w sprawy wewnętrzne RP w drodze jawnego mieszania się w krajowe wybory) gdyby nie istotne pytanie czym w razie wygranej obóz obecnie rządzący odpłaci się (lub już się odpłacił tylko o tym nie wiemy?) Amerykanom? Jak wiemy, kolejne podpisywane umowy czy oświadczenia dotyczące współpracy wojskowej warte są tyle ile wart jest papier, na którym je sporządzono, dopóki wrogi prezydentowi Kongres nie zatwierdzi jego obietnic. Polska oferta, że zapłacimy z góry za wszystko z naszego budżetu może nie wystarczyć, gdy przyjdzie do egzekwowania aktywnie i bez zastrzeżeń popieranych przez stronę amerykańska roszczeń wysuwanych w stosunku do Polski przez tzw. lobby przemysłu holokaustu. Pamiętać bowiem należy, iż obie izby Kongresu dość brutalnie naciskają na władze polskie w sprawie uznania „dziedziczenia” przez tzw. organizacje przemysłu Holokaustu, mienia bezdziedzicznego. Świadczą o tym najlepiej listy kiedyś 25, potem 55 senatorów do kolejnych premierów polskich w których domagano się szybkich zmian polskiego ustawodawstwa w tej sprawie, a ostatnio 80 senatorów do Sekretarza Stanu, M. Pompeo z wezwaniem do podjęcia w tej sprawie „śmiałych środków” w stosunku do naszego kraju. A to właśnie Kongres i Departament Stanu mają decydujący glos w sprawach wizowych a nie prezydent. Przykład zarzucanego potraktowania przez prezydenta D. Trumpa amerykańskiej „pupilki,” Ukrainy, wobec której miano wstrzymać współprace wojskowa z powodu niedostosowania się do rzekomych żądań D. Trumpa może być ilustracja możliwych „śmiałych środków.” A co dopiero mówić o niemającej dla strony amerykańskiej żadnego poważnego znaczenia sprawie zniesienia wymagania wiz dla Polaków.

 

Są to bezpodstawne roszczenia majątkowe oparte na żądaniu zmiany w polskim prawie spadkowym poprzez wprowadzenie do niego możliwości przechwytywania przez organizacje przemysłu holokaustu wartości tzw. mienia bezdziedzicznego położonego na terytorium Polski. W polskim prawie karnym (art. 282 k.k) nazywa się to wymuszenie rozbójnicze, w polskim prawie spadkowym nie istnieje a w języku obecnej dyplomacji polsko-amerykańskiej nazywa się to nic nie znacząca Ustaw 447. Pozostawiając na uboczu szczegółowe wyliczenia wartości takiego bezdziedzicznego mienia, którego wartość rośnie jak przysłowiowy “apetyt w miarę jedzenia” przypomnijmy tylko, iż o ile kilka lat temu organizacje żydowskie wyceniały wartość utraconego majątku żydów w Polsce na 230 mld zł to obecnie szacunki Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego wskazują nawet 300 mld dol. I trudno nie mieć wątpliwości, iż taka czy inna zgoda władz polskich będzie, o ile już nie nastąpiła, fragmentem “rewanżu” za przywilej bezwizowego ruchu do USA. Do tego może też być zgoda na wciągniecie nas w sprowokowanie wojny przeciwko Iranowi. Ot, na przykład w jakiś mały „incydent tonkiński,” tym razem w Zatoce Perskiej, dokąd mamy wysłać (a może już wysłaliśmy?), oczywiście na prośbę najważniejszego sojusznika, nasze okręty wojenne o czym wspominano już w polskich mediach.

Zastrzeżenia też budzi wiarygodność ostatniego oświadczenia ambasador w Warszawie, iż za jedno z głównych zadań swojej misji w Polsce amb. G. Mosbacher uważała od początku zniesienie wiz dla obywateli polskich. Spojrzenie na tekst jej oświadczenia w czasie procedury zatwierdzania jej na stanowisko w Warszawie wyraźnie wskazuje, iż za jedno z pierwszych swych zadań uważa ona ingerencje w polskie sprawy wewnętrzne mające zapewnić “respekt dla demokratycznych instytucji w Polsce oraz ”gotowość  udzielenia mocnego poparcia“ dla ”wolności słowa, niezależności sądownictwa i rządów prawa.“ Nie ma w nim słowa o poparciu wieloletnich rozpaczliwych starań strony polskiej o zniesienie wiz. (Statement of Georgette Mosbacher Nominee to be U.S. Ambassador to Poland Senate Committee on Foreign Relations June 5, 2018.  https://www.foreign.senate.gov/imo/media/doc/060518_Mosbacher_Testimony.pd) Wschodząca gwiazda dyplomacji martwiła się podczas senackiego przesłuchania nie tylko o Ustawę o IPN lecz przede wszystkim o antysemityzm polski twierdząc, iż ”antysemityzm w regionie“ niestety wybuchł przez ustawę o Holokauście (idzie jej tu o zmasakrowana już ustawę o IPN) która  została przyjęta w owym czasie przez Sejm. Przypomniała też senatorom: ”Nie możemy tolerować żadnej postaci bigoterii, bo to jest nasza podstawowa wartość.“ I obiecała im ”Bedę pracować z Polską aby zapewnić, iż zanim przygotują jakąkolwiek ustawę, nie prowokowali oni bigoterii. To jest nie do zaakceptowania, nietolerancja w jakiejkolwiek formie raportował w niemieckiej gazecie „Algemeine Zeitung” żydowski dziennikarz niejaki Ben Cohen („Trump’s Nominee for Ambassador to Warsaw Under Fire for Highlighting Polish 

Antisemitism During Senate Hearing.” https://www.algemeiner.com/2018/06/07/trumps-nominee-for-ambassador-to-warsaw-under-fire-for-highlighting-polish-antisemitism-during-senate-hearing/gemeine Zeitung Ben Cohen)/

Rzut oka na art. 3 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z dnia 18 kwietnia 1961 pokazuje, iż stan prawny na dzień: 5 maja 2019 r. a więc jak najbardziej aktualny nie wymienia wśród funkcji misji dyplomatycznej ingerencji w procesy legislacyjne państwa przyjmującego ani prowadzenia w nim walki z antysemityzmem. 

No, ale pozostawiając na boku małostkowość związana z nadwrażliwością dotycząca przestrzegania zasady suwerenności zwróćmy uwagę, iż pani ambasador musi mieć jakieś widzenia podobne do staro biblijnych proroków skoro wiedząc o nadchodzących w  październiku wyborach w Polsce była w stanie, traktując to nadzwyczaj personalnie („dotrzymam mojej obietnicy”) przewidzieć w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” jeszcze w lipcu 2019 r., że "do końca roku fiskalnego, tj. do września 2019 r., wymagania dotyczące zniesienia wiz będą spełnione i będziemy w stanie nominować Polskę do programu Visa Waiver". (https://www.polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2347732,Georgette-Mosbacher-o-zniesieniu-wiz-dla-Polakow-dotrzymam-mojej-obietnicy) A przecież do końca roku fiskalnego pozostało wówczas jeszcze ponad dwa miesiące! Takiej pewności musiał jej też dodawać fakt, iż w celu spełnienie się jej przewidywań ostentacyjnie wzywała ona na falach radiowych i w innych dostępnych jej polskich mediach do składania podań o wizy amerykańskie, aby poprzez ten chwyt konsulaty amerykańskie w Polsce mogły idąc na rękę tubylcom obniżyć do wymaganego poziomu procent odmów wizowych a przy okazji zakosiły od każdego podania po 600 zł. ($160.00) na głowę. Business is business. A z naszej tubylczej perspektywy muszkieterskie: „wszyscy za jednego, jeden za wszystkich.” Ku kompletnemu zaskoczeniu autora podczas lipcowego lotu do Polski tuż przed wylądowaniem szefowa stewardes odczytała zachęcającym tonem wezwanie, aby obywatele polscy składali jak najwięcej podań wizowych w konsulatach amerykańskich, bo to pomoże Polakom w uzyskaniu VWP! Jak się okazało było to czytanie w ramach inspirowanej przez LOT (czy aby tylko?) akcji pod hasłem „Bez wiz do USA.” Business is business, również dla LOT-u. Ktoś podejrzliwy mógłby pomyśleć, iż cała ta operacja to wynik czystej manipulacji ilością odmów tak szczodrze do nie dawna udzielanych Polakom przez zapewne tych samych urzędników konsularnych co to obecnie zmienili podejście do aplikantów wizowych tak aby zamierzony rachunek się zgadzał. Ale jak to mówią Amerykanie „man's got to do what a man's got to do” (sorry, dotyczy to również niewiast zatrudnionych w placówkach konsularnych najważniejszego sojusznika).

 

Ogłaszając tuż, tuż przed październikowymi wyborami ekscytująca przeciętnego Polaka wizję zniesienia wiz do USA zadbano o to, aby poinformować, iż ich faktyczne zniesienie wymaga jeszcze kilku miesięcy prac administracyjnych, no a po wyborach to się zobaczy jak wypadnie liczenie procentu odmów wizowych. Obynie powtórzył się cyrk jaki 

oglądaliśmy w 2000 r. w czasie wyborów prezydenckich z przeliczeniem głosów na Florydzie (z której nawiasem mówiąc pochodzi Jej Ekscelencja ambasador/ka). No, chyba, że widzenia JE p. Georgetty opierają się na tajemnej wiedzy, iż jak mówi stara maksyma „tu się nie ma co się pieścić to się musi zmieścić,” wyniki liczenia są już gotowe a trzeba tylko poczekać i zobaczyć, jak zagłosuje w październiku holota, co to „wyssała antysemityzm z mlekiem matki,” która wtedy dowie się czy Wuj Sam nie tylko przyśle jej na jej własny koszt (ok. 40 mld. dolarów, oczywiście amerykańskich) wojskową ochronę przed Ruskimi oraz czy zasługuje na przywilej VWP. 

 

Oznajmiając decyzje prezydenta Trumpa rzeczniczka prasowa Białego Domu nadmieniła, że „wzajemne stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonym a Polska nie były nigdy silniejsze i ze mogłyby służyć jako wspaniałe osiągniecie obu krajów.”  Oby nie był to uścisk przyjaźni podobny do tego jakim objął nas kiedyś prezydent Franklin Delano Roosevelt zapewniając o przyjaźni narodu amerykańskiego uprzednio sprzedawszy Polskę na pastwę Sowietow Wuja Joe. Może to głupio o tym teraz przypominać, ale Roosevelt też liczył wówczas na glosy Polonii w nadchodzących wyborach prezydenckich. Ilustruje to słynne zdjęcie, na którym delegacja Polonii amerykańskiej z prezesem Karolem Rozmarkiem 

stoi pokornie przed FDR na tle wiszącej w Białym Domu mapy Polski w ówczesnych przedwojennych granicach, a on obiecuje niepodległa Polskę w tychże przedwojennych granicach. Był to rok 1944, rok po konferencji w Teheranie gdzie Roosevelt, Churchill i Stalin uzgodnili przejście Polski do strefy panowania sowieckiego.  (Zob. zdjęcie https://en.wikipedia.org/wiki/File:FDR_showing_map_to_Polish_American_Congress.jpg). Niestety nasz najważniejszy sojusznik wyznaje i to bez żadnej żenady maksymę XIX-wiecznego brytyjskiego premiera Palmerstone’a, uznając, iż „Stany Zjednoczone nie mają stałych przyjaciół lub wrogów, tylko interesy,” (no, może za wyjątkiem Izraela) którą

 w latach 70-tych ub. wieku z sukcesem stosował w praktyce dyplomatycznej i politycznej Henry Kissinger. Nazywa się to realizmem politycznym. 

 

Zainteresowanych szczegółowym omówieniem programu VWP, odsyłam do zamieszczonego poniżej artykułu opublikowanego w 2015 roku, którego treść pozostaje wciąż aktualna.

 

Dr. Leszek  A. Sosnowski

Adwokat (koncentracja na sprawach imigracyjnych)

Law Office of Les A. Sosnowski

30 N. LaSalle (róg LaSalle i Washington), pok. 3200, tel. (312) 726-1210

website: www.lessosnowskilaw.com

 

 

 

 

Disclaimer - This website contains general information about legal matters.  The information is not advice, and should not be treated as such.

© 2015 Les A Sosnowski

AILA is the only legal assosication in the United States for Immigration Attorneys