Co dalej...?

Piątek, 19 Listopada 2010


Wynik ostatnich wyborów do Kongresu amerykańskiego, może i zapewne będzie, mieć poważny wpływ na oczekiwania przez ok. 11 milionów przebywających tu cudzoziemcow bez ważnego statusu imigracyjnego. Powstały po wyborach układ sił politycznych w Kongresie USA znacznie osłabił i tak już słabą pozycję obecnego prezydenta. 

Wygląda na to, że priorytety polityczne i legislacyjne administracji amerykańskiej ulegają poważnej zmianie. Z powodu praktycznej niemożności załatwienia czegokolwiek w sprawach wewnętrznych, uwaga administracji zwrócona zostaje w kierunku zagranicy, ale i tu nie wygląda to dobrze. Żeby tylko wspomnieć raban w Kongresie wokół ratyfikacji traktatu z Rosją, ograniczający zbrojenia nuklearne, czy wstydliwą porażkę w próbach podejmowania nawiązania wstępnych rozmów w sprawie przyszłych rokowań o przyszłości Palestyny dawno już (w 1947 r.) ustalonej przez ONZ.

Zdesperowany swym niepowodzeniem w tym zakresie i zignorowany przez swego najbliższego bliskowschodniego sojusznika niedawny laureat Pokojowej Nagorody Nobla oferuje mu obecnie 20 najnowszych samolotów wojskowych w celu uzyskania jego zgody na zaprzestanie na okres trzech (3) miesięcy nielegalnej budowy osiedli w nielegalnie okupowanej części obcego terytorium (i to nie całej), aby rozpocząć wspomniane rozmowy pokojowe.

Jak wiadomo od swego wyboru na stanowisko prezydenta do chwili wspomnianych wyborów, Barack Obama nie był w stanie spowodować uchwalenia nowej ustawy imigracyjnej. W wyniku wspomnianych wyborów nieliczni kongresowi zwolennicy uchwalenia znaczącej ustawy imigracyjnej utracili praktycznie wpływ na przeprowadzenie swoich projektów reformy istniejącego prawa imigracyjnego.

Ale przecież tak samo było przed wyborem Baracka Obamy na prezydenta. Ogłaszane przez ówczesnego kandydata na prezydenta zamiary sprawiedliwego uregulowania statusu przebywających na terenie USA cudzoziemców bez ważnego statusu okazały się... Ocenę pozostawiam Czytelnikom.

Co prawda, w obecnym Kongresie leżą różne projekty proponowanych ustaw imigracyjnych, ale wszystkie one, zgodnie z postulatami republikanów i podjudzanej przez nich tzw. opinii publicznej zmierzają przede wszystkim do wprowadzenia drakońskich ograniczeń i kontroli nad „nielegalnymi”, a dopiero po ich zrealizowaniu ewentualne uregulowanie statusu tych, którzy jeszcze zdołają przetrwać na terenie USA.

Przykładem może być przedłożony przez dwóch demokratów, senatorów Roberta Menendeza i Patricka Leahy, tzw. „The Comprehensive Immigration Reform Act of 2010”. Ile już było takich projektów?

Ciekawe, że po rozważeniu w prawie czterystu artykułach wszelkich możliwych kontroli i ograniczeń potencjalnych imigrantów, jednym z postanowień projektu (art. 423) wspomnianej ustawy jest propozycja przyznania statusu równoważnego statusowi „współmałżonka”, osobom określanym jako „stali partnerzy”. Ponieważ demokratom nie udają się próby narzucenia, w formie ustawy federalnej, uznania związków homoseksualnych za równoprawne ze związkami małżeńskimi, więc próbują przy okazji federalnej ustawy imigracyjnej osiągnąć ten sam cel. Może to sprowokować dodatkowy opór zarówno kongresowy jak i społeczny przeciwko takiej ustawie, na czym ucierpią tylko potencjalni imigranci.

Nie da się więc jednoznacznie przewidzieć, jaki będzie los obecnych projektów ustawy imigracyjnej, gdy zbierze sie nowo wybrany Kongres. Pozostaje więc mieć nadzieję, iż w najbliższej przyszłości nie sprawdzi się dla opisu sytuacji „nielegalnych” w USA określenie: „Jest fajnie, co prawda gorzej niż było, ale lepiej niż będzie”.

A na naszym podwórku

Pomimo zapowiedzianej jakiś czas temu nowej procedury dodatkowego pobierania w lokalnym biurze USCIS i sprawdzania, tuż przed samym interview, odcisków palców osób ubiegających się o pobyt stały, procedura ta nie została jeszcze (tzn. do połowy listopada br.) wprowadzona w życie. Ale nic straconego. Przypuszczać można, iż opóźnienie stosowania tej dodatkowej procedury spowodowane jest jakimiś niedoskonałościami technicznymi i wkrótce nowa procedura zostanie wcielona w życie. Według założeń ma ona zająć od 5 do 10 minut. Można mieć tylko nadzieję, że nie będzie to powodować dalszego przedłużenia czasu oczekiwania w poczekalni na samo interview lub na decyzję o przyznaniu pobytu.



Dr Leszek A. Sosnowski
Adwokat (25 lat doświadczenia w sprawach imigracyjnych). Adres kancelarii: 30 N. LaSalle (róg LaSalle i Washington), pok. 3200, tel. (312) 726-1210. Zapraszam na stronę internetową pod adresem http://www.lessosnowskilaw.com/

Przypominamy, że od 23 listopada 2010 r. USCIS wprowadza nowy cennik opłat imigracyjnych. Poniżej zamieszczamy tabelę z informacją dotyczącą wysokości zmienionych opłat USCIS:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Disclaimer - This website contains general information about legal matters.  The information is not advice, and should not be treated as such.

© 2015 Les A Sosnowski

AILA is the only legal assosication in the United States for Immigration Attorneys